10 Cze

Nowoczesne plany polityków.

W roku 1951 niemiecki parlament uchwalił ustawę o udziale pracowników w radach nadzorczych i zarządach spółek z górnictwa i hutnictwa żelaza i stali Gesetz über die Mitbestimmung der Arbeitnehmer in den Aufsichtsräten und Vorständen der Unternehmen des Bergbaus und der Eisen und Stahl erzeugenden Industrie, ustawa wprowadziła parytet między przedstawicielami kapitału a przedstawicielami pracowników i umożliwiła załodze wpływ na obsadę przynajmniej jednego stanowiska w zarządzie firmy. W kolejnych latach udział przedstawicieli pracowników w radach nadzorczych i zarządach spółek rozszerzano o inne branże i inne formy pracowniczej partycypacji, dziś dotyczy to wszystkich firm zatrudniających więcej niż 500 pracowników. Gdy Konrad Adenauer sześć lat po II wojnie wprowadzał wspomniane prawo u nas kapitalistów przedstawiano tak jak na załączonej ilustracji.
W roku 2016, jedna z partii politycznych zwana .Nowoczesna, przygotowała projekt ustawy „o likwidacji przywilejów związków zawodowych”. Zakłada on zniesienie obowiązku wynagradzania przez pracodawcę pracownika za okres sprawowania przez niego funkcji związkowych, obowiązku udostępniania związkom pomieszczeń firmowych i automatycznego pobieranie składek związkowców przez pracodawcę, a także obowiązek upublicznienia sprawozdań finansowych z działalności związków zawodowych.
Temat wraca regularnie, w zależności od zapotrzebowania politycznego i nie ma co się łudzić; pomysłodawcy mają gdzieś pracowników, ich prawa i problemy. Najlepiej z „partnerów społecznych” zrobić natrętów, wprowadzić atmosferę nieufności a samemu uprawiać folwarczny model zarządzania, nikt się nie wtrąca, nikt nie pyta o sytuację finansową firmy i partycypowanie w zyskach a i obniżkę wynagrodzenia łatwiej przeprowadzić w gorszych czasach, najprościej zaoszczędzić na pracowniku wszak to ponoć podstawowy wydatek przedsiębiorcy. „Koszty pracy w Polsce jednymi z najniższych w Europie”.
W szumie skierowanym przeciw związkom zawodowym sprytnie pomija się organizacje pracodawców które też mają „przywileje” i ogromny wpływ na sprawy publiczne. Nie tylko przez to, że są częścią oficjalnego dialogu i konsultacji społecznych, ale też, że często prowadzą działalność wykraczającą poza oficjalny mandat. Jako potężne ośrodki opiniotwórcze i lobbingowe, do tego bardzo silne finansowo. Sposób finansowania organizacji pracodawców od lat jest tematem tabu i w dyskusjach publicznych praktycznie się nie pojawia. A szkoda, bo w przeciwieństwie do działalności związków zawodowych, do funkcjonowania organizacji pracodawców dopłacamy wszyscy. Dzieje się tak z prostego powodu, przedsiębiorcy mogą wliczyć składkę na organizacje pracodawców w koszty działalności firmy więc mogą wykazać mniejszy zysk i zapłacić niższy podatek dochodowy. Pracownicy należący do związków zawodowych płacą składki członkowskie z własnej kieszeni i nie mają możliwości odliczenia ich od podatku dochodowego.
W wielu państwach Unii Europejskiej wspieranie działalności związków zawodowych przez państwo jest standardem. Z jednej strony finansowane jest ich funkcjonowanie na terenie zakładu pracy, z drugiej z tytułu przynależności związkowej z ulg korzystają pracownicy. W niektórych krajach np. w Hiszpanii, czy w Danii mają możliwość odliczenia składki związkowej od podatku dochodowego. W innych np. w Norwegii, Niemczech, Finlandii i na Węgrzech istnieje ulga podatkowa za opłaconą składkę związkową.
No cóż, daleko naszym nowoczesnym do rozwiązań w duchu niemieckiej reformy z 1951 r.